Strona Główna ˇ Forum ˇ Linki ˇ Podziękowania
O Michale
Sylwetka
Wywiady
Artykuły
Autograf
Pozdrowienia
Galeria
Reprezentacja
Klub
Prywatne
Z kibicami
Inne
Multimedia
Tapety
Avatary
Filmiki
Muzyka
Przyjaciele
Oficjalna strona Fabiana Drzyzgi

Oficjalna Strona Jakuba Jarosza

Oficjalna strona Pawła Zagumnego

Mariusz Wlazły - nieoficjalna strona

Nieoficjalna Strona Piotra Gruszki





Oficjalna strona Marcina Wiki



Bartosz Gawryszewski - oficjalna strona



Oficjalna strona Macieja Dobrowolskiego

Oficjalna strona Asi Kaczor

Nieoficjalna strona Bartosza Kurka

Oficjalna Strona Marcela Gromadowskiego



Oficjalna strona Krzysztofa Wierzbowskiego

Strona Krystyny Tkaczewskiej

Kolekcja koszulek siatkarskich

Katalog stron Cares

katalog stron

katalog stron internetowych

Katalog Stron WWW - www.webtree.pl

http://djnov.x.pl/

Katalog stron

Katalog Hybryda
Prasa


Michał Bąkiewicz: Ryzyko się opłaciło
Podstawowa różnica to relacje trener - zawodnik. Daniel jest koleżeński, stara się do każdego podejść, zagadać i go dowartościować. Zachowuje się jak psycholog, cały czas pamięta o tych, którzy grają mniej - tak porównuje Daniela Castellaniego i Raula Lozano (obecnego i byłego trenera reprezentacji Polski) Michał Bąkiewicz.

Kontuzje miały was skazywać na improwizację, tymczasem w Izmirze bijecie konkurencję uporządkowaniem gry. Rywale w opałach tracą głowy, Polacy po nieudanym ataku spokojnie go ponawiają, nawet trzeci i czwarty raz, tak jakby plan obejmował każdą możliwą sytuację na boisku...

- Sprawdza się filozofia, w którą od razu uwierzyliśmy i nigdy nie kłopotaliśmy się myśleniem, co by było, gdyby był z nami jeden czy drugi gracz. Każdy z nas doskonale zna swoją rolę i zakres zadań, umiemy siebie wyręczać i wszyscy na tym zyskujemy - jeśli odciążymy Bartka Kurka na przyjęciu, to poszaleje nad siatką. Wymieniam akurat jego, bo stał się postacią wiodącą, o którą musimy dbać, nie możemy jej stracić. Jak jemu będzie dobrze, to i nam będzie dobrze.

Niesłychana historia z tym Kurkiem - zaczyna sezon jako wchodzący do kadry młokos, kończy jako jej główny napęd...

- To była kwestia czasu, jego talent musiał eksplodować, a jeśli spojrzymy na rewelacyjne warunki fizyczne, to musiał też stać się liderem gry ofensywnej. Jaki on skoczny, silny, wielki! Wielkie szczęście, że go mamy. Dotąd w trudnych chwilach szukaliśmy Mariusza Wlazłego, teraz oddajemy piłkę Kurkowi i wiemy, że jakoś to będzie.

Kiedy się ta nowa jakość narodziła?

- Daniel Castellani zaryzykował, nie powołując kilku ważnych graczy na Ligę Światową. Wiadomo, jak u nas jest - każda porażka, czy poniesie ją trzeci, czy piąty skład, wywołuje ogromną krytykę. Odwaga trenera się opłaciła, bo ci, którzy wcześniej stali w rezerwie, sprawdzali się, aż cztery razy na tle wielkiej Brazylii. Potem wrócili starsi, młodość wymieszała się z doświadczeniem i zespół stał się kompletny.

Castellani to też Argentyńczyk i świetny fachowiec ze świetnym warsztatem. Co go od Raula Lozano różni?

- Podstawowa różnica to relacje trener - zawodnik. Daniel jest koleżeński, stara się do każdego podejść, zagadać i go dowartościować. Zachowuje się jak psycholog, cały czas pamięta o tych, którzy grają mniej.

Najważniejsze, by każdy czuł się niezbędny?

- Tak. To działa, kiedy przychodzi słabszy moment. Wchodzący z rezerwy musi czuć się pewnie. Wiedzieć, że jest akceptowany. Ja to przerobiłem z Danielem w Skrze Bełchatów. Sportowo miałem trudną sytuację, ciężko mi było wskoczyć do szóstki przy Stephanie Antidze i Dawidzie Murku, ale czułem się w tym układzie bardzo dobrze. W kryzysie zawsze umiałem pomóc. W kadrze też się wszystko powolutku klarowało i teraz każdy wie, na co może liczyć, nie ma niejasności.

Tobie w ogóle mogło być trudno zachować pełną wiarę w siebie, kiedy proponowano, byś się przekwalifikował na libero. Niby ludzie doceniali twoje stabilne przyjęcie serwisu, ale zarazem nie dowierzali w możliwości w ataku, chcieli zabrać naturalne dla siatkarza fruwanie przy siatce...

- Do pomysłu zawsze można wrócić. Za trzy-pięć lat powiedzieć stop, dłużej nie dam rady. Na razie naprawdę nie czuję się aż tak źle, by uciekać spod siatki.

Nie drażniły cię takie głosy?

- Przyjmowałem je spokojnie, sam lepiej wiem, jak się czuję, na co mnie stać na tle, nazwijmy ich tak, konkurentów. I jeśli przydaję się kadrze na ME, to chyba się nie mylę. Ludzie lubią przyklejać łatki, a ja ich sposobu myślenia nie zmienię.

Teraz wszyscy myślą, że mkniecie po medal, bo nie dajecie powodu, by sądzić inaczej...

- Z boku te zwycięstwa wyglądają na łatwe, ale psychicznie jednak człowieka eksploatują. Francja i Niemcy są mocne, musieliśmy zagrać na bardzo wysokim poziomie. Do tego dochodził temat Raula - nawet gdybyśmy sami o nim nie pamiętali, całe otoczenie nam o tym przypominało. Głowa jest pełna, męczy się. Ale na razie gramy spokojnie, nie przejmujemy się kryzysami, czujemy, że w końcu rywali dopadniemy i pękną. Powinno być dobrze, choć zdaję sobie sprawę, że wystarczy słabszy dzień, by zrobiło się nerwowo i zamiast szału radości nie było nawet półfinału.



źródło: reprezentacja.net
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Menu
Redakcja
Kontakt
W subiektywnym obiektywie - felietony
Tabele i wyniki
Terminarze
Buttony
PlusLiga 2008/2009
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Czekamy na WAS!
Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 182
Najnowszy Użytkownik: markzelezny

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie